Roman Gruchała: Różnice pomiędzy wersjami

Z Encyklopedia Pomorza Zachodniego - pomeranica.pl
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Linia 23: Linia 23:
 
==Życiorys==
 
==Życiorys==
  
Urodził się [[28 lutego]] [[1940]] roku w Pawłowie, jako syn Bolesława i Bolesławy Gruchałów.<ref>[https://www.geni.com/people/Roman-Grucha%C5%82a/5447727049810108129] Geni</ref> Szkołę średnią – Liceum Ogólnokształcące im. Filomatów Chojnickich ukończył w [[1958]] roku. W latach 1958-1963 studiował matematykę na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu.  
+
Urodził się [[28 lutego]] [[1940]] roku w Pawłowie, jako syn Bolesława i Bolesławy Gruchałów.<ref>[https://www.geni.com/people/Roman-Grucha%C5%82a/5447727049810108129] Geni</ref> Szkołę średnią – Liceum Ogólnokształcące im. Filomatów Chojnickich w Chojnicach ukończył w [[1958]] roku. W latach 1958-1963 studiował matematykę na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu.  
  
Po ukończeniu studiów został skierowany do pracy w Liceum Ogólnokształcącym w [[Nowogard]]zie. Jako młody nauczyciel od razu zdobył sobie sympatię tutejszego środowiska. Nic dziwnego, bowiem swoimi zainteresowaniami, pasją, zdobytą wiedzą jak nikt inny potrafił zarazić uczniów. Okazał się prawdziwym talentem pedagogicznym. We wspomnieniach absolwentów jawi się jako postać absolutnie pozytywna. Podobało się im wszystko: jego rzadkie blond włosy, sposób prowadzenia lekcji, (najgłupszy by zrozumiał – wspominają byli uczniowie), anegdoty i dowcipne uwagi, poczucie humoru, nawet zielony skuter, którym nauczyciel codziennie przemierzał miasto (zwany przez uczniów „odkurzaczem”).
+
Po ukończeniu studiów został skierowany do pracy w Liceum Ogólnokształcącym w [[Nowogard]]zie. Jako młody nauczyciel od razu zdobył sobie sympatię tutejszego środowiska. Nic dziwnego, bowiem swoimi zainteresowaniami, pasją, zdobytą wiedzą jak nikt inny potrafił zarazić uczniów. Okazał się prawdziwym talentem pedagogicznym. We wspomnieniach absolwentów jawi się jako postać absolutnie pozytywna. Podobało się im wszystko: jego rzadkie blond włosy, sposób prowadzenia lekcji, (najgłupszy by zrozumiał – wspominają byli uczniowie), anegdoty i dowcipne uwagi, poczucie humoru, nawet zielony skuter, którym nauczyciel codziennie przemierzał miasto (zwany przez uczniów „odkurzaczem”).<ref> Jakże wymazać z pamięci z pamięci interesujące lekcje, na których zgłębiało się tajniki królowej nauk ; te wieczory w świetlicy liceum pełne młodzieży słuchającej piosenek Elvisa Presley’a, których miłośnikiem i koneserem był Profesor. Do końca zamierzał przekopiować płyty analogowe tzw. „czarne” na nośniki cyfrowe. Zamierzał. Podczas ceremonii pogrzebowej ostatni raz wspólnie z absolwentami wysłuchał „Love Me Tender”.
 +
Ileż to razy skutecznie interweniował w sprawie wagarów, gdy niesforni uczniowie umykali ze szkoły, by oddawać się młodzieńczej fascynacji naturą ? Czynił to w swoiście podstępny, a w rezultacie zabawny sposób. Organizował też obozy wędrowne w Tatry, budząc fascynacje pięknem i potęgą gór. Inną z jego pasji stał się brydż. Tej grze poświęcił wiele wieczorów. Los skierował też do Nowogardu kuzyna ks. Stefana oraz brata Henryka. Tutaj też poznał swoją miłość – żonę Elżbietę Galińską z którą założył szczęśliwą rodzinę. Był wspaniałym ojcem dla swoich synów.</ref>
 +
 +
W [[1973]] roku Roman Gruchała podjął pracę w renomowanym [[I Liceum Ogólnokształcące im. Stanisława Dubois (Koszalin)|I Liceum Ogólnokształcącym im. Stanisława Dubois w Koszalinie]]. Od razu dał się poznać jako świetny organizator, toteż po roku objął stanowisko wicedyrektora liceum. Dyrektor Gruchała był nie tylko szanowanym przełożonym i świetnym, choć wymagającym nauczycielem matematyki, ale i wyrozumiałym, otwartym na inicjatywy uczniów, człowiekiem. Zawsze można było na nim polegać. Na wylot znał szkołę, jej problemy, a także środowisko. Miał niezwykły dar rozładowywania największych nawet napięć.<ref> Wśród wielu pozytywnych cech szczególnie należy podkreślić optymizm, pogodę ducha i niezwykłą umiejętność czerpania radości ze zwykłych, codziennych spraw. Tacy nauczyciele to skarb. Swoim oddaniem i zaangażowaniem, sumiennością, wiedzą i pracowitością stanowił o poziomie oraz o dobrym imieniu szkoły.</ref>
 +
 
 +
W [[2002]] roku odszedł na emeryturę.<ref>Uczniowie, nauczyciele, znajomi żegnali Dyrektora serdecznie, ale i z niedowierzaniem, że zostawi młodzież, matematykę. Nie zostawił. Przychodził, konsultował, pomagał, wspierał i cieszył się, że ma trochę więcej czasu…</ref>
  
Jakże wymazać z pamięci z pamięci interesujące lekcje, na których zgłębiało się tajniki królowej nauk ; te wieczory w świetlicy liceum pełne młodzieży słuchającej piosenek Elvisa Presley’a, których miłośnikiem i koneserem był Profesor. Do końca zamierzał przekopiować płyty analogowe tzw. „czarne” na nośniki cyfrowe. Zamierzał. Podczas ceremonii pogrzebowej ostatni raz wspólnie z absolwentami wysłuchał „Love Me Tender”.
+
Zmarł nagle [[17 kwietnia]] [[2005]] roku.<ref>Jan Kozakowski, były uczeń nowogardzkiego licem napisał:
 
Ileż to razy skutecznie interweniował w sprawie wagarów, gdy niesforni uczniowie umykali ze szkoły, by oddawać się młodzieńczej fascynacji naturą ? Czynił to w swoiście podstępny, a w rezultacie zabawny sposób. Organizował też obozy wędrowne w Tatry, budząc fascynacje pięknem i potęgą gór. Inną z jego pasji stał się brydż. Tej grze poświęcił wiele wieczorów. Los skierował też do Nowogardu kuzyna ks. Stefana oraz brata Henryka. Tutaj też poznał swoją miłość – żonę Elżbietę Galińską z którą założył szczęśliwą rodzinę. Był wspaniałym ojcem dla swoich synów.
 
W 1973 roku Roman Gruchała podjął pracę w renomowanym I Liceum Ogólnokształcącym im. Stanisława Dubois w Koszalinie. Od razu dał się poznać jako świetny organizator, toteż po roku objął stanowisko wicedyrektora liceum. Dyrektor Gruchała był nie tylko szanowanym przełożonym i świetnym, choć wymagającym nauczycielem matematyki, ale i wyrozumiałym, otwartym na inicjatywy uczniów, człowiekiem. Zawsze można było na nim polegać. Na wylot znał szkołę, jej problemy, a także środowisko. Miał niezwykły dar rozładowywania największych nawet napięć.
 
Wśród wielu pozytywnych cech szczególnie należy podkreślić optymizm, pogodę ducha i niezwykłą umiejętność czerpania radości ze zwykłych, codziennych spraw. Tacy nauczyciele to skarb. Swoim oddaniem i zaangażowaniem, sumiennością, wiedzą i pracowitością stanowił o poziomie oraz o dobrym imieniu szkoły. Kiedy w 2002 roku odchodził na emeryturę, uczniowie, nauczyciele, znajomi żegnali Dyrektora serdecznie, ale i z niedowierzaniem, że zostawi młodzież, matematykę. Nie zostawił. Przychodził, konsultował, pomagał, wspierał i cieszył się, że ma trochę więcej czasu…
 
Poeta ks. Jan Twardowski pisze w jednym z wierszy:
 
„Nie bądź pewny, że czas masz, bo pewność niepewna”
 
Tej pewności i czasu nam kiedyś zabraknie. Zmarł nagle 17 kwietnia 2005 roku, mając jeszcze wiele planów za życie. Roman Gruchała – nieodżałowany, wspaniały, a zarazem skromny i pogodny nauczyciel o błękitnych oczach i ciepłym spojrzeniu. Takim go pamiętamy.  
 
Jan Kozakowski, były uczeń nowogardzkiego licem napisał:
 
 
„Złotym blaskiem słońca po jeziorze
 
„Złotym blaskiem słońca po jeziorze
 
Ktoś matematyczny kreśli motyw.
 
Ktoś matematyczny kreśli motyw.
 
Czy to może pan, panie Profesorze,  
 
Czy to może pan, panie Profesorze,  
Czy to tylko tutejszy geniusloci ?”
+
Czy to tylko tutejszy geniusloci ?”</ref>
 
+
{{Przypisy}}
 
Opracowała:
 
Opracowała:
 
Kazimiera Fecak
 
Kazimiera Fecak

Wersja z 17:29, 19 wrz 2019

200px-Monobook icon.svg.png Ten artykuł jest w trakcie opracowywania. Prosimy nie edytować strony do czasu zniknięcia tej wiadomości. Nazwa użytkownika, który dodał tę wiadomość, jest wyświetlona na stronie historii.


Roman Gruchała
Data urodzenia 28 lutego 1940
Miejsce urodzenia Pawłowo
Data śmierci 17 kwietnia 2005
Miejsce śmierci Koszalin
Miejsce spoczynku Koszalin


Roman Gruchała (1940-2005), wieloletni nauczyciel matematyki, wychowawca, wicedyrektor I LO w Koszalinie, przyjaciel młodzieży.

Życiorys

Urodził się 28 lutego 1940 roku w Pawłowie, jako syn Bolesława i Bolesławy Gruchałów.[1] Szkołę średnią – Liceum Ogólnokształcące im. Filomatów Chojnickich w Chojnicach ukończył w 1958 roku. W latach 1958-1963 studiował matematykę na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu.

Po ukończeniu studiów został skierowany do pracy w Liceum Ogólnokształcącym w Nowogardzie. Jako młody nauczyciel od razu zdobył sobie sympatię tutejszego środowiska. Nic dziwnego, bowiem swoimi zainteresowaniami, pasją, zdobytą wiedzą jak nikt inny potrafił zarazić uczniów. Okazał się prawdziwym talentem pedagogicznym. We wspomnieniach absolwentów jawi się jako postać absolutnie pozytywna. Podobało się im wszystko: jego rzadkie blond włosy, sposób prowadzenia lekcji, (najgłupszy by zrozumiał – wspominają byli uczniowie), anegdoty i dowcipne uwagi, poczucie humoru, nawet zielony skuter, którym nauczyciel codziennie przemierzał miasto (zwany przez uczniów „odkurzaczem”).[2]

W 1973 roku Roman Gruchała podjął pracę w renomowanym I Liceum Ogólnokształcącym im. Stanisława Dubois w Koszalinie. Od razu dał się poznać jako świetny organizator, toteż po roku objął stanowisko wicedyrektora liceum. Dyrektor Gruchała był nie tylko szanowanym przełożonym i świetnym, choć wymagającym nauczycielem matematyki, ale i wyrozumiałym, otwartym na inicjatywy uczniów, człowiekiem. Zawsze można było na nim polegać. Na wylot znał szkołę, jej problemy, a także środowisko. Miał niezwykły dar rozładowywania największych nawet napięć.[3]

W 2002 roku odszedł na emeryturę.[4]

Zmarł nagle 17 kwietnia 2005 roku.[5]

Przypisy

  1. [1] Geni
  2. Jakże wymazać z pamięci z pamięci interesujące lekcje, na których zgłębiało się tajniki królowej nauk ; te wieczory w świetlicy liceum pełne młodzieży słuchającej piosenek Elvisa Presley’a, których miłośnikiem i koneserem był Profesor. Do końca zamierzał przekopiować płyty analogowe tzw. „czarne” na nośniki cyfrowe. Zamierzał. Podczas ceremonii pogrzebowej ostatni raz wspólnie z absolwentami wysłuchał „Love Me Tender”. Ileż to razy skutecznie interweniował w sprawie wagarów, gdy niesforni uczniowie umykali ze szkoły, by oddawać się młodzieńczej fascynacji naturą ? Czynił to w swoiście podstępny, a w rezultacie zabawny sposób. Organizował też obozy wędrowne w Tatry, budząc fascynacje pięknem i potęgą gór. Inną z jego pasji stał się brydż. Tej grze poświęcił wiele wieczorów. Los skierował też do Nowogardu kuzyna ks. Stefana oraz brata Henryka. Tutaj też poznał swoją miłość – żonę Elżbietę Galińską z którą założył szczęśliwą rodzinę. Był wspaniałym ojcem dla swoich synów.
  3. Wśród wielu pozytywnych cech szczególnie należy podkreślić optymizm, pogodę ducha i niezwykłą umiejętność czerpania radości ze zwykłych, codziennych spraw. Tacy nauczyciele to skarb. Swoim oddaniem i zaangażowaniem, sumiennością, wiedzą i pracowitością stanowił o poziomie oraz o dobrym imieniu szkoły.
  4. Uczniowie, nauczyciele, znajomi żegnali Dyrektora serdecznie, ale i z niedowierzaniem, że zostawi młodzież, matematykę. Nie zostawił. Przychodził, konsultował, pomagał, wspierał i cieszył się, że ma trochę więcej czasu…
  5. Jan Kozakowski, były uczeń nowogardzkiego licem napisał: „Złotym blaskiem słońca po jeziorze Ktoś matematyczny kreśli motyw. Czy to może pan, panie Profesorze, Czy to tylko tutejszy geniusloci ?”

Opracowała: Kazimiera Fecak  

Bibliografia

Gazeta Wyborcza z dn. 05.04.2006 r. Dziennik Nowogardzki z dn. 02 – 05.12.2011 r. Kozakowski J. „Tym, którzy odeszli”. „Nowogardzianom i kolegom z Nowogardzkiego LO”